środa, 25 stycznia 2012

via dolorosa



Ulica Via Dolorosa jest z pewnością jedną z najważniejszych w historii świata - 2000 lat temu Chrystus szedł tu ze swoim krzyżem. Pisałam o tym już rok temu, więc blablabla, nie warto teraz, teraz czas na coś nowego.

A nowością jest dach. Nie każdy wie - dotyczy to nie tylko turystów, ale i tubylców - że wiszący nad tą gwarną, targową ulicą dach jest bardzo prosty do zdobycia, wystarczy się wspiąć po schodach przy pewnym domu i ot, od razu świeże powietrze, odludzie, cisza i spokój. Co kilka metrów można obejrzeć sobie, co cię dzieje na dole, popatrzeć na łysiny amerykańskich turystów i przestudiować brody ultraortodoksów.

Lubię siedzieć na najwyższych miejscach świata (tak w ogóle to nie za bardzo jednak przepadam za GÓRAMI) i po prostu gapić się w dół. Bez względu na to, jak zajęta jestem, nigdy nie żałuję takich momentów.

Na filmiku jeszcze hummus (och! ach! o jejku!) i obiadowe miseczki, które sobie z Talem kupiliśmy. Sprzedawca mówił przynajmniej w 6 językach (hebrajski, rosyjski, arabski, hiszpański, polski, angielski) i to dobrze na tyle, żeby utrzymać porządną rozmowę. Jejku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz