czwartek, 29 września 2011

Rosh Hashana

Na dobre już zagościłam w Poznaniu. Okej, może i jestem tu tylko cztery dni, ale były to dni bardzo intensywne, pełne wzruszeń i rozczarowań, decyzji i zawahań. Mój pokój wciąż się remontuje, na dniach powinnam upublicznić zdjęcia tego, gdzie i jak mieszkam, póki co jednak mam do ogłoszenia dobrą nowinę...

Otóż... Wraz z dniem wczorajszym świat żydowski wszedł w nowy, 5772, rok! Święto to nazywa się Rosz Haszana. Uroczystości w Gminie Żydowskiej odbywały się o godzinie 18.15, kiedy ja miałam zajęcia z ... Religii Świata! Teoretycznie nie powinno mi się udać być i tu i tam, jednak poszłam na zajęcia i powiedziałam pani profesor, że dziś jest Rosh Hashana i powinnam być w innym miejscu. Myślę, że zrozumiała, że jestem Żydówką, więc mi pozwoliła!

Przyszłam bez zapowiedzi, nieco zmachana po gubieniu się na Poznańskim starym mieście. Budynek z zewnątrz nieco straszny, może trochę nawet obskurny, ale w środku - jak ciepło, jak przyjemnie! Ludzie sobie rozmawiają, życzliwi, otwarci, stół suto zastawiony, mnóstwo jedzenia, mnóstwo napojów, żyć nie umierać!

Po krótkiej rozmowie z przewodniczącą Gminy zostałam zaproszona do stołu. Na moim talerzyku, jak na każdym innym, była już przygotowana chałka i jabłuszko, stał też kieliszek wina.

Zostałam usadowiona przy Emili, Kasi i Magdzie (od lewej), a z każdą z nich miałam wiele tematów wspólnych. Emila jest po kulturoznawstwie (ja studiuję Intercultural Communication, ci sami wykładowcy), Kasia studiowała etnolingwistykę (z tymi samymi językami, co ja), a Magda jest półżydówką (tego, niestety, nie mamy wspólnego), była już trzy razy w Izraelu, a ostatni raz na ulpanie - kursie języka hebrajskiego! Fantastyczne rozmowy!

Święto Rosz Haszana upamiętnia dzieło stworzenia świata i przypomina o tym, co nieuniknione - sądzie Bożym (wraz z nim zaczyna się okres pokuty - Jamim Noraim - i trwa aż do święta Jom Kippur, czyli października). W tym dniu naród żydowski staje ze skruchą przed Bogiem, oczekując przebaczenia i miłosierdzia, podczas gdy Szatan przedstawia dowody grzechów Izraela. W tym czasie Bóg otwiera księgi, w których zapisane są wszystkie czyny człowieka, by wydać na niego wyrok. Podczas tego święta Żydzi odmawiają dodatkowe modlitwy, dmie się kilkakrotnie w szofar (róg, na zdjęciu) – stąd niewłaściwa, potoczna, nazwa "Święto Trąbek".

I siedziałam i słuchałam i chłonęłam i było mi wspaniale. Czułam się na miejscu, było w powietrzu coś z Izraela, nagle zaczęłam bardzo za nim tęsknić i...
...wystraszyłam się, że przyjęto mnie na wymianę do Chin (na którą zgłosiłam się tydzień temu), co wiązałoby się z tym, że nie odwiedziłabym już Izraela w tym roku. Na szczęście, na mojej skrzynce mailowej znalazłam informację, że jednak nie zostałam zakwalifikowana i bardzo mnie ta wiadomość ucieszyła. Izraelu, nadchodzę!!!

Shana tova!
[Szczęśliwego Nowego Roku, po hebrajsku!]
==================================
a z ciekawostek izraelskich/żydowskich/archeologicznych:
http://googlepolska.blogspot.com/2011/09/z-pustyni-do-sieci-umieszczenie-zwojow.html

2 komentarze:

  1. no i masz tak musiało być.. pozdrawiam z białegostoku

    OdpowiedzUsuń
  2. gwiazda nad nami jest zawsze.>> pa.

    OdpowiedzUsuń