niedziela, 10 lipca 2011

Szabat w Szilo

Tak się złożyło, że zaraz po przyjeździe do Izraela pojechałam do Jerozolimy, by stamtąd udać się do Szilo. Kilka ciekawostek:
- Shilo jest jedną z (nielegalnych) osad żydowskich na terenie Autonomii Palestyńskiej;
- jest to miasteczko liczące 2200 mieszkańców;
- położone jest niedaleko miejsca, gdzie znajdowało się biblijne Szilo;
- mieszkają tam tylko syjonistyczni, (ultra-)ortodoksyjni Żydzi;
jeśli więc chciałam przekonać się, jak naprawdę wygląda życie Żydów, o co chodzi w Judaizmie, jak się żyje osadnikom i czemu się tak strasznie upierają, by mieszkać właśnie tam - nie było żadnego lepszego miejsca niż Shilo...


Jerozolima pełna (wypełniona może?) jest ortodoksyjnych Żydów. Szczerze mówiąc, tylko na nich patrząc, można już zrozumieć moc ich wiary. 30-stopniowy upał, wszyscy i wszystko się topi, ale oni, niezmiennie w długich, bawełnianych płaszczach, koszulach z długim rękawem, długimi brodami i czarnymi kapeluszami. Netanel, mój gospodarz w Jerozolimie, mówi, że oczywiście, ciała się przyzwyczajają do takich uniedogodnień, ale jednak, ciężko mi uwierzyć, że ci Żydzi nie czują tego gorąca.


Moja podróż odbyła się autokarem. Autokary żydowskie omijają wszystkie nieładne miejsca wokół osad, dzięki czemu Żydzi tak na serio nie widzą codziennego upokorzenia, jakiego doświadczają Arabowie. To, co widać to osady (jak ta na zdjęciu) i...

... mur. Mur, który oddziela osady i Izrael od Palestyny. Mur uważany jest za poniżenie Palestyńczyków. Cóż, zgadzam się z tym stwerdzeniem - gdyby na mojej ziemi ktoś mi budował ośmiometrową zagrodę, czułabym się upokorzona, a że mur jest widoczny z każdego palestyńskiego miasta, Arabowie naprawdę czują to, jak bardzo są ograniczeni we własnym domu. Do tego te wszystkie punkty kontrolne, sprawdzające, czy się nie wwozi bomby, na których Palestyńczycy muszą czekać czasem i kilka(naście) godzin.
... no ale z drugiej strony zarówno osadnicy jak i Netanel (który brzydzi się konfliktu) mówią zgodnie: czy jeśli Twoja kuzynka/matka/ojciec/brat zginąłby w zamachu terrorystycznym jakiegoś wariata, nadal byłabyś przeciwna tym posterunkom?
mnie to łatwo sobie gdybać, bo przecież nie muszę przez 10 lat odwiedzać siostry w szpitalu, która po jednym zamachu wpadła w śpiączkę...


... a tak wygląda Palestyna. Tu nie ma nic. Wszystko jest żółte i suche. Potem przychodzą osadnicy i naprawdę pojawiają się ogrody. No ale pojawia się też mur i pojawiają się też obrzydliwe osady przecinające arabski krajobraz tak, że 15km-owa podróż zabiera im 6 godzin, bo przecież punkty kontrolne, bo przecież wieloma ulicami jeździć nie wolno.

A to Yoel, mój gospodarz. Yoel ma 60 lat i wie wszystko o tej okolicy. Jest rabinem i cytuje Torę w tę i z powrotem. Jest naprawdę mądry, zna - jak na rabina przystało - milion historyjek i kawałów, mnóstwo prawdziwych opowieści i różne ciekawostki o wszystkim. Yoel kiedyś był kanadyjskim chrześcijaninem, do momentu kiedy nie przeczytał pewnej książki o religiach napisanej przez Żydów. Wtedy, w wieku lat nastu, stał się Żydem, potem poszedł na studia rabiniczne i, mimo że jest tylko Żydem nawróconym, został zaakceptowany jako rabin.
... widzicie, Shilo jest w sąsiedztwie biblijnego Szilo. Argument, że "te ziemie należały do naszych przodków, a jest to napisane w Torze" był zawsze dla mnie nieco zabawny. No bo jak to - w Torze ktoś coś napisał, a oni na podstawie tych niedointerpretowanych fragmencików wybierają sobie miejsce, które będzie im mniej-więcej ("kaha-kaha" po hebrajsku) odpowiadać. Otóż tak nie jest. W Biblii są dokładne opisy, razem z wymiarami konkretnych miejsc i odległości. Nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, ale Yoel wziął mnie we wszystkie miejsca wspomniane w Biblii, wziął też Biblię i wszystko, krok po kroku mi pokazał. Sama nie wiem jeszcze, co czuję i co myślę o tym, ale musiałabym być ogromnym sceptykiem, żeby zaprzeczyć temu.
... nadal sama nie wiem, co myślę o tym argumencie, ale na pewno nie jest on już dla mnie śmieszny. Z jednej strony te ziemie należały kiedyś do Żydów i tak, są na to liczne dowody. Z drugiej: to było 2 tysiące lat temu. 2 tysiące. Nie wiem, czy to nie zbyt długi czas, by się o coś upominać, ale nie wiem też, czy jest to wystarczający czas, by takie sprawy uległy przedawnieniu.


Każdy pokój w jego domu ma małą biblioteczkę z pismami judaistycznymi. Ta konkretna to "tylko podstawy judaizmu, coś, co każdy wiedzieć powinien". Księgi strasznie stare (większość z początku XX wieku), strasznie obszerne. To też nieco obrazuje stosunek Żydów do pisma, książek, Tory i Talmudu. To wszystko to tradycja, niesiona przez słowa. To nie kolekcjonerstwo, to nie zbieranie antyków, to wielki szacunek do słowa pisanego.

A to już szabatowy stół. Chociaż rodzina Yoela liczy 8 osób (4 synów, 2 córki, Yoel i jego żona, Sharon), w tym szabacie wzięło udział tylko dwóch synów, Yoel, Sharon i ja. Szabat to najważniejsze żydowskie święto (a jest co tydzień!), które ma upamiętniać zwieńczenie dzieła boskiego (7my dzień) i wyjście Żydów z Egiptu. Trwa on od piątku od zachodu słońca aż do soboty, również do zachodu. Podczas tych 24 godzin Żydzi nie wykonują żadnej pracy (sprzątanie, uczenie się, naprawianie, pranie, szycie itd.), nie używają elektryczności ani ognia. Chodzi o to, żeby nie tworzyć niczego nowego, żeby niczemu nie nadawać nowej formy (np. żarówka zapalona-zgaszona) i o to, by nie robić rzeczy, których się nie robiło w świątyniach.
W szabat się je 3 duże, pyszne posiłki, się czyta, się spędza czas z rodziną i się śpiewa mądre pieśni (dużo i co chwilę!!!). Się śpi, się chodzi o synagogi, się odpoczywa. Mówi się raczej po hebrajsku, ale tu było kilka wyjątków, dla mnie.
Byłam w synagodze, ubrana jak żydówka (długa spódnica, absolutnie niemodna, długie rękawy, turban). To było coś wspaniałego do obserwacji - każdy modli się, jak chce, klaszcząc, potańcując, kiwając się, mrucząc, a nad tymi modlitwami panuje rabin. Moja interpretacja: w judaizmie ludzie są wolni, możesz być, kim chcesz, dopóki postępujesz wedle zasad religii. Nawet nieświadomie, nie będąc Żydem, jeśli spełniasz tych 7 przykazań, wedle których żył Noe - znajdziesz się w niebie.

Dużo dowiedziałam się podczas tych wyrwanych z życiorysu 24 godzin. O judaizmie, o Izraelu, o konfliktach wewnątrz i na zewnątrz niego, o języku hebrajskim, o wojsku, o sobie, o tolerancji.

Szczerze mówiąc, muszę przyznać, że były to jedne z najpiękniejszych i najbardziej dostojnych momentów mojego życia. Pełne skupienia, pełne rozmyślania.

1 komentarz: