niedziela, 17 lipca 2011

Morze Martwe

Pół roku temu zaspałam na wycieczkę nad Morze Martwe. Tym razem wyglądało na to, że znowu go nie odwiedzę, bo za gorąco, bo za daleko, bo mam za mało czasu, jednak...Link
... szczęśliwym trafem mój host, Netanel, miał akurat auto i postanowiliśmy jednak stawić czoło największej depresji świata. Pustynia Judzka, na której niedawno chciałam ze znajomymi spędzić Wielkanoc, zrobiła na mnie duże wrażenie.


Kiedy dojeżdżaliśmy na miejsce, zapadał już powoli zmierzch i dzięki powalającej ilości minerałów w powietrzu...


... wszystko wydawało się różowo-fioletowe. To, co zadziwiające dla mnie to to, że temperatura powietrza wynosiła 38*C. Zazwyczaj taki upał kojarzy się z męczącym słońcem i potem lejącym się hektolitrami, jednak tutaj słońca ani potu nie było. Było po prostu ciepło.

Kiedy zapadła już noc, wskoczyłam do Morza Martwego, a raczej może "na Morze Martwe", bo stopień zasolenia, jak pewnie większość osób wie, powoduje, że nie da się w nim zanurzyć. Leżałam więc na plecach, bez ruchu i patrzyłam w księżyc i gwiazdy. To był jeden z najpiękniejszych momentów mojego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz