niedziela, 10 kwietnia 2011

Palestyna

Wśród 10 krajów, których przedstawiciele biorą udział w seminarium, jest jedno, którego tak naprawdę nie ma, Palestyna. Nie ukrywam, że kochając Izrael, ciężko jest tak o, sobie plotkować z Palestyńczykami - raz, że nie są oni zbyt chętni do rozmów z osobami, które kochają ich okupanta, a dwa, że w większości opowieści pojawia się wątek Izraela w słowach pełnych nienawiści. Nie dziwię się, rozumiem.


Co dwa dni mamy wieczory kulturalne, poświęcone jednemu krajowi. Nie ukrywam, że trochę czekałam (z przejęciem i odrobiną napięcia) na wieczór palestyński. Nie tylko dlatego, że byłam ciekawa, jak i w jakim stopniu Palestyńczycy poruszą kwestie Izraela, ale również dlatego, że tych trzech facetów tutaj jest nieco "poza" seminarium, są trochę poza strukturami, mają swoich tu znajomych z poprzednich projektów i się z nimi trzymają. Kilka dni temu zaczęłam nieco rozmawiać z Maksimem, który jest na zdjęciu i... cóż, ciekawe rzeczy mówi.

video

Oprócz różnych ciekawostek, chłopacy pokazali nam taniec palestyński. Cóż, wcześniej pokazali wideo z tym tańcem tańczonym przez profesjonalistów i muszę przyznać, że obie wersje niewiele miały wspólnego ze sobą.


Na uwagę na pewno zasługiwał stół z pysznostkami: chałwą, baklawą, jakimiś ciasteczkami. Najfajniejsze jest to, że wszystko to było wegańskie :D

video

Na koniec - Maksim serwował ogniste drinki, które były właściwie bezalkoholowe (alkohol wyparował w trakcie podgrzewania i można go było albo potem wessać z powietrza ze szklanki, jeśli chciało się jednak poczuć procenty).


O jezu, jezu, no przyznam, że faceci w szarawarach, z kufiami i jedwabnymi koszulami naprawdę chwytają mnie za serce i sprawiają, że kolana się uginają. Nazwijcie to, jak chcecie, ale wyprzeć się tego nie mogę :) mam nadzieję, że Mosad mnie nie ścignie za to wyznanie :)

1 komentarz:

  1. Jedno zdjęcie i już nie będzie wycieczek do Izraela... :D
    Artur

    OdpowiedzUsuń