poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Elegancja-Francja


Szczerze mówiąc, myślałam, że spędzając tydzień we Francji, odnajdę w sobie na nowo miłość do tego języka. Po ostatnich kilku(dziesięciu) godzinach mam go coraz bardziej dość, brzmi strasznie, sepleniąco, gdzie się podziała a cała jego poezja? Za dużo śliny pomiędzy głoskami, zbyt nieczęsto otwiera się usta, za dużo szeptów, wszystko się zlewa w jeden potok, zalewa wszystkich dookoła.

męczy i dręczy, te wszystkie głoski, które brzmią tak samo...

i Francuzi, którzy na hasło "mówmy po angielsku" odpowiadają "oui oui, d'accord" i dalej nawijają w ich sepleniącym języku, choć angielski znają i mówić potrafią.

[napis na zdjęciu: koniec świata]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz