niedziela, 3 kwietnia 2011

Belgrad, dzień pierwszy

No, muszę zmartwić co niektórych - póki co żadnych zdjęć nie będzie, bo nie chcę zabić Internetu, który tutaj jest. Jeśli tylko się poprawi (a poprawia się ustawicznie, bo jeszcze kilka godzin temu Internetu nie było wcale), wrzucę coś-niecoś.

Póki co, będę wrzucała po jedenej-dwóch anegdotkach/opowiastkach każdego dnia. Dziś notka trochę dłuższa, ale w od jutra postaram się ograniczyć do 101 :D

Okej, więc tak: przyjechałam tutaj z okazji seminarium na temat sytuacji uchodźców i społeczeństw multi-kulti. Jest to spotkanie organizowane przez SCI i są tu przedstawiciele 10 krajów: Serbii, Holandii, Belgii, Gruzji, Armenii, Ukrainy, Włoch, Palestyny, Polski (hurra!) i Chorwacji. Łącznie około 40 osób. Oczywiście, jestem najmłodsza :)

W sumie nie jestem jakoś specjalnie wymagającą podróżniczką, więc hotel, w którym odbywa się całe spotkanie był dla mnie zaskoczeniem. Standard ***gwiazdkowy, pokoje z balkonami i łazienką, łóżka wygodne, suszarka i bidet w łazience, wanna, widok z okna powalający. Przy całej biedzie, którą tutaj widziałam, ten hotel był dla mnie dużym zaskoczeniem.

To, co było dla mnie również szczególnie miłe, to to, że przy rejestracji zapytano mnie o moje preferencje żywieniowe ("Diabetyk? Wegetarianka? Weganka?"). Bardzo mnie to pytanie zdziwiło, szczególnie, że Serbia to kraj, gdzie mięso się je 4 razy dziennie i są to konkretne porcje mięcha. Powiedziałam, że weganka, bo w sumie jestem ciekawa tego, jakie potrawy mi będą wymyślali :) Póki co kolacja była wyśmienita, przygotowano mi grillowane warzywka!

To, co związane z powyższym, a też mnie zdziwiło to to, że w całej tej grupie 40 osób tylko dwie są wegetariańskie - ja i jeden Serb (którego imię to Neboisza - mówi, że Polacy zawsze na niego mówią "nie bój się"). Zazwyczaj na takich spotkaniach, gdzie uczestnicy to aktywiści i "zieloni", więcej jest niemięsożernych. Ciekawe...

Dziś cały dzień poświęcony "team-building", już nie mogę się doczekać :)
(a za 27 minut zaczyna się śniadanie!)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz