piątek, 11 lutego 2011

Tel Aviv, wieczór ostatni

Cóż, muszę przyznać, że spotkanie, na które czekałam od kiedy tylko usłyszałam to (szczególnie polecam "Stay out..." i "Seret Zar"), szczęśliwie nie okazało się rozczarowaniem.

Pan Ido Sternberg (27 lat) to jedno z moich najprzyjemniejszych wspomnień z Tel Avivu. Muzyk, jogin, cały w zen, tancerz kontakt-improwizacji, nieznośnie powolny, a mimo to ta krótka chwila z nim tuż przed odjazdem dała mi dużo do myślenia. Znów się nasuwa opowieść o żółwiach, znów wszystko jakieś dziwne, z dwoma warstwami.
[tu jest Ido też]

Tym oto postem kończę relację z Izraela i pogrążam się w zimowej Polsce.
Odliczanie do kolejnej wyprawy czas zacząć ;)

---------------------------------------------------------
little update: tu można kupić/ściągnąć album Catastropie; polecam!

2 komentarze:

  1. [uwaga, odpisuję na komentarz :)]

    cóż, na razie kierunek niesprecyzowany. Są plany, ale nie wiem, z kim, a więc nie wiem i gdzie. Na pewno na jeden weekend wyskoczę do Wilna, ale to się do "wypraw" nie liczy :)

    OdpowiedzUsuń