poniedziałek, 7 lutego 2011

Tel-Aviv, dzień pierwszy



... no i właśnie, trafiłam do miejsca, gdzie zima wygląda tak, jak wyglądać powinna - ciepło i mokro, woda w morzu o temperaturze takiej, jak w lecie w Kołobrzegu, można przyjmować zimne napoje i się nie wymrozić, jest bosko. No, ale od początku:


Tak, odprawa celna Izraela jest jedyną w swoim rodzaju. Izrael kładzie po prostu ogromny nacisk na kwestie bezpieczeństwa po tym, jak w latach 80tych zamachy terrorystyczne zaczęły przybierać na częstotliwości.


Na szczęście, okropną odprawę zrekompensować może PRZEMIŁA obsługa i atrakcje różnego typu, w tym kilka posiłków. Na zdjęciu ten główny, ale oprócz tego były i ciastka i orzeszki i jakieś cukierki...


... a tu omlet, z powyższego dania. Fajnie, bo cały zestaw był koszerny, a na każdym opakowaniu jego koszerność dokładnie opisana. Naprawdę interesująca sprawa, zawsze miałam ogromny szacunek do ludzi, którzy traktują takie rzeczy serio.


Fajne widoki za oknem. Tutaj - dziura w chmurach, w której widać kolejną ich warstwę. Kocham chmury, czemu na tym blogu niejednokrotnie dałam już wyraz.


... a tu - 14 minut przed lądowaniem. Tel-Aviv. Zapewniam, że z perspektywy pieszego, to miasto jest po prostu niezwykle barwne i kolorowe.

Co ciekawe, zaraz po tym, jak wyszłam z samolotu, czekała na mnie przeurocza Tali (co po izraelsku znaczy Mgiełka), która wzięła ode mnie paszport i poprowadziła mnie drogą dla vipów. Odebrałyśmy szybko moją walizkę, przeszłam ekspresowe w teorii sprawdzenie paszportów i... wyszłyśmy na parking. "W teorii", bo na dobrą sprawę na nowo musiałam wyjaśniać, czemu tam jestem i dlaczego jestem taka młoda, a w czasie, gdy szukałam wydrukowanej korespondencji z hotelem, pani ochroniarka wbiła mi "wizę" do paszportu. Fajnie - pamiątka. Niefajnie - póki będę mieć ten paszport (6 lat) nie mam wstępu do części islamskich krajów.

Na parkingu czekała na mnie limuzyna, która zawiozła mnie do hotelu tuż przy plaży. I na nowo - czemu taka młoda, czy aby na pewno straż graniczna wie o tym, że tu jestem...


Jak już wspomniałam wczoraj, stałam się ogromną entuzjastką CouchSurfingu. Mimo mojej wiary i ufności, mam również zdrowy rozsądek i kiedy doszło już do spotkania z Shaharem (po prawej), oświadczyłam mu, że muszę dać jego dowód osobisty do hotelu, bo go nie znam i boję się. Cóż, oddał mi cały portfel, poszłam z całością do recepcji [ten opis jest głównie dla mojej mamy i harcerek:P], poprosiłam o skserowanie i na wypadek, gdybym nie wróciła po 20, skontaktowanie się ze mną:) No, na szczęście, Shahar okazał się gościem wręcz wspaniałym, pokazał mi ogromną część Tel-Avivu i w ogóle świetnie spędziłam z nim czas. Powyżej miejsce, gdzie spróbowałam soku z ... marchewki i trawy :) było pycha!


... a tutaj ciasteczka, które dostać ponoć można tylko w tym konkretnym czasie - niedługo zbliża się jedno z izraelskich świąt, a podobno Izrael jest trzecim na świecie krajem pod względem ilości świąt :) Ciasteczka dobre, choć to jedno było z siemieniem lnianym, hmmm...

Przy okazji - Tel-Aviv jest miejscem bardzo bezpiecznym. Myślę, że to głównie dzięki tak strasznej policji, choć Shahar mówi, że policja to w Izraelu jest jednym ze słabszych powodów budujących atmosferę spokoju. Wolałam nie pytać o resztę.

dobranoc :*

4 komentarze:

  1. no właśnie, jak powiedziałam Dawidowi, że jedziemy na wycieczkę najpierw do Izraela a potem do Palestyny, to spojrzał na mnie z takim politowaniem, jakby miał zaraz powiedzieć "there,there" ;) niesprawiedliwe dla turystów są wizy w paszportach :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Łoooo, to ja teraz muszę skomentować wszystko co tu napisałaś! Jestem bardzo podjarana nadchodzącymi postami! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 1. Teraz widzę, że jest pora deszczowa! To prawda, że w Izraelu deszcze są krótkie, ale mają charakter nawałnicy?
    2. Widzę, że jedzenie w samolocie jakieś lepsze od tego mojego! Jogurt 15% jadłam codziennie. A ten naleśnik podali w samolocie w drodze powrotnej- tylko było troszkę inaczej, bo koszerne dania mieli wybrańcy, którzy zamówili je przy bookowaniu.
    3. Mogłaś poprosić, żeby nie wbijali Ci pieczątki i nie byłoby z tym problemu. Ja też chciałam mieć pamiątkę, więc do Somalii już mnie nie wpuszczą :)
    4. Strasznie mi się Tel Awiw nie podobał, ale tez uważam, że jest raczej bezpiecznie.

    Jakie miasta masz jeszcze w planach i jak długo zostajesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh nie dodało się :(
    No cóż w każdym razie harcerki się już nie boją o druhne i jej bezpieczeństwo ! :)
    buziiiaki :*

    OdpowiedzUsuń