czwartek, 3 lutego 2011

Mercimek ve Tarhana Çorbası

... czyli szybka wycieczka w kuchnię turecką.


Dwa dni temu, będąc u Erasmusów, zostałam poczęstowana przez Edę zupą Mercimek, która w garnku wyglądała równie apetycznie:


Wbrew temu, jak wygląda i jakie skojarzenia od razu tworzy, ta zupa-krem jest naprawdę niezwykła! Utworzona na bazie ubitych ziemniaków, startych pomidorów i Allah-wie-czego, zaskakuje smakiem i konsystencją. Jest to podobno najbardziej popularna z zup tureckich, więc bardzo cieszyłam się, że byłam akurat we właściwym czasie i miejscu, by jej spróbować. Powód mojej wizyty był natomiast trochę inny...


Otóż ponieważ czas erasmusowy Seny i Edy dobiega już końca, zostały poproszone o jakiś mały wykładzik-dyskusyjkę o Turcji dla naszych studentów. Choć wybranym przez nie tematem przewodnim była kwestia Turcji w UE, nie mogło obyć się bez wspominania jedzenia (bo przecież wszystko się z tym łączy). Gdzieś między-pomiędzy została wspomniana dość niezwykła zupa, co od razu wywołało u mnie mimowolne wysłanie SMS o treści "I want to try it!". Niezwykłość zupy polega na tym, że jej przygotowanie jest bardzo czasochłonne i trudne....

... Nie, nie jest to zupa-instant ani żadna magiczna mieszanka ziół. Otóż, by ugotować zupę, najpierw należy przygotować coś na wzór chlebka, który powinno się całkowicie wysuszyć i... zetrzeć...

... Sena nie do końca potrafiła powiedzieć, z czego dokładnie składa się owy chlebek ("Jestem zdecydowanie bardziej zainteresowana jedzeniem"), co zaintrygowało mnie jeszcze bardziej. Kiedy chlebowy pyłek jest już gotowy, zrobienie zupy nie jest już żadną filozofią...



... do oliwy z oliwek, startych pomidorów i koncentratu dodajemy proszek, następnie dolewamy wodę...

video

... i kiedy zupa dość zgęstnieje, efekt (choć tu rozmazany, bo para lub brak umiejętności) wygląda tak:


Jeśli chodzi o smak - matko, jakie to było zadziwiające! Trochę słone, trochę gorzkie, mnóstwo przypraw z pomidorami w tle... Naprawdę, przez pierwszych kilka minut nie wiedziałam, co począć i jak ten smak sklasyfikować - a więc na plus :D



Jako dodatek do zupy Sena podała frytki, co zdziwiło mnie jeszcze bardziej. W moim mniemaniu zupa - to zupa, a frytki - to frytki, obu nie łączymy. I jeszcze - frytki na serwetce? :)

Miły wieczór.
Teraz, zapowiada się, same miłe wieczory się zbliżają.
[tym tajemniczym akcentem żegnam wszystkich :)]

1 komentarz: