poniedziałek, 20 grudnia 2010

No i znów...

Święta zbliżają się, to coraz mniej uniknione. Jeszcze tylko kilka dni, pełnych wrzasków obrońców karpi i rozpaczy tych, co utknęli gdzieś na torach, kilka dni i już spokój, wszyscy tym spokojem przepełnieni, kolędy, zapach igliwia, męczące filmy w TV, a po tym - wszystko na nowo. Nawet w nowy rok na nowo... :)


tak czy inaczej, upiekłam do pracy dwadzieścia kilka babeczek, których tajną misją jest zmiękczyć serca jednych, a napchać brzuchy drugich [mój]. Hip hip hurra, kocham mieć czas wolny!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz