czwartek, 2 grudnia 2010

Mojżesz w wersji pop

Moja siostra stała się, z dnia na dzień, osobą, z którą pogadać się już da. Pogadać o wszystkim, mądrze, dyskutując o poglądach i budując z nich światopoglądy. To fascynujące, wiek, w którym ona teraz jest - dopiero co odkryła, że ma swoje zdanie - to właśnie powoduje, że chce jej się gadać i wciąż na nowo przegadywać te same tematy. no i to, że jest jeszcze na tyle młoda, by nie brać pełnej odpowiedzialności za irracjonalność radykalizmu, ale na tyle duża, by móc w radykalizm się bawić :)

teraz jednak anegdotka. [background knowledge: nasz dom nie jest jakoś szczególnie religijny, a powiedziałabym nawet, że wcale. Połowa jego członków nie jest ochrzczona, a druga by wcale nie była smutna, gdyby w stanie nieochrzczenia się znalazła] zapytałam się Kami raz, czy ona w ogóle się orientuje w Biblii, czy cokolwiek wie - zastanawiałam się, o ile ciężej jej będzie kiedyś na lekcjach polskiego, gdzie przerabia się metafory pochodzące z Księgi. Kami mówi, że tak, że cośtam wie, że cośtam było na polskim i w ogóle. Zapytałam się jej, czy wie, kto jest Mojżesz na przykład, na co Kami mi powiedziała, że to taki ziomuś, przed którym się morze rozstąpiło, jednak kiedy zobaczyła, że to jednak niepełna (a może nawet błędna) odpowiedź, dodała szybko:
"no co? tak było na komixxach".

Jak już mówiłam: moja siostra to osoba, z którą pogadać się da - o wszystkim i mądrze:)

[swoją drogą - czy to nie przerażające, że system wartości i dużą część wiedzy młode pokolenie zawdzięcza demotywatorom lub komixxom?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz