poniedziałek, 22 listopada 2010

c'est fin.
[a na pewno przerwa]

czwartek, 11 listopada 2010

A few sights

Kilka obrazków z Zielonej Góry. Jeśli widząc je, czujesz się zachęcony, nie krępuj się mnie odwiedzić :)

Just a few sights of the place I live in for those who are curious. If you like it, don't hesistate to visit me ;)



Dorosłość wcale nie jest taka zła, jak myślałam. Pewnie, jest kilka minusów obecnej sytuacji (brak czasu, mało snu, zmęczenie), ale jednak nie jest tak źle. Mogłoby być lepiej. Ale nie jest źle. Oczywiście, gdyby było lepiej, nie byłabym smutna. Ale nie jest źle... (...)

Being adult is not as shitty as I presumed. Of course, there are some drawbacks about the actual situation - no time, no sleep, tiredness - but all in all, it is not bad. Could be better, though. But it's not bad. Of course, if it was better, I wouldn't be sad. But it is not bad... [hmm?]

Prosty sposób na uszczęśliwienie mnie. Kocham znajdować w czeluściach mojej skrzynki kartki pocztowe. Zawsze kiedy widzę taki kartonik, przypominam sobie, że może gdzieś-tam po drugiej stronie Ziemi jest jakaś zbłąkana owieczka, marząca tylko o tym, by mnie spotkać. Fajnie.

That made my day, I absolutely adore receiving postcards, I always feel there is somebody on the other side of the globe who is longing to meet me, ah!

wtorek, 2 listopada 2010

Jesień, a za oknem dorosłość

Dopadła mnie dorosłość. Stało się to nagle, bez żadnego uprzedzenia. Nagle, po absolutnie domowym wrześniu, nastał czas, kiedy nie mam czasu (właśnie!) na nic, kiedy mam dwa kierunki studiów, dwie prace, a wszystkie te decyzje zapadły w ciągu miesiąca. Jestem zajęta i dorosła, a nie wiem, czy to mi się podoba. Jestem tak zajęta, że mijam i omijam coś gdzieś, nawet nie mając czasu za tym zatęsknić.

Myślę o przyszłości, jednak sposób, w jaki myślę, się dość radykalnie zmienił. Marzenia na bieżąco weryfikuje rzeczywistość, z niektórych planów pozbawionych stabilnego gruntu muszę rezygnować (bez smutku, nie ma czasu), a zamiast gadać "chciałabym to zrobić" pytam samą siebie "czy będę miała środki, by to zrobić?". Zastanawiam się, co będzie najbardziej ekonomiczne, czy lepiej magisterka tu, czy tam, czy może rok przerwy, a potem rok studiów - a co, jeśli po drodze zmienię plany?

... dużo znaków zapytania i niepokój za oczami, żyję w świecie, w którym mam zbyt wiele możliwości - a złe wybory naprawdę pieką.

Dorosłość boli, bo mało w niej radości, za mało luzu. Podobno to my sami kształtujemy świat dookoła nas - tak, chciałabym móc sobie na to pozwolić.

that was a part in which im whinging about the adulthood and the fact that i have no idea what to do with myself after those mere 8 months. nothing special, actually, just trying to fit into that depressive and gloomy mood of autumn.

Kilka smaków dorosłości, mimo wszystko:
But anyway, there are a few aspects of the adulthood I like:

Śniadania u Erasmusów, turecka kawa i jakiś przypadkowy jogurt.
Breakfasts at the Erasmusians, Turkish coffee (prepared by a Greek) and a random youghurt.

Spotkania z Ukochaną.
Meetings with Beloved.

Babeczki-Podróżniczki dla tych, co czasem podróżują.
Farewell Cupcakes for those-who-travel-from-time-to-time [Jordi, come back!]

Jestem już duża. Chodzę do pracy, mam terminarz, zostaję na noc w akademiku, piekę ciasteczka, a jednak i tak się przytulam do mamy, jak po raz kolejny nie zdaję cholernego prawa jazdy [tak, znów].
I'm a big girl eventually. I go to work, have an agenda, stay for a night at a dormitory, bake cookies, but still cry my heart out to my mum when again im failing driving license exam [yeah, again].

bisou, everybody!