środa, 18 sierpnia 2010

in the woods


Ostatnich 10 dni spędziłam w lesie. To znaczy - nie takim lesie jak te z nadmorskimi domkami letniskowymi ani te nadjeziorne, przepełnione techno, budkami z hotdogami i grubasami wypacającymi się na słońcu. Ostatnich 10 dni spędziłam w takim lesie, w którym nie widać w oddali żadnych świateł czy nie słychać cywilizacji. Nie ma prądu, internetu, wojen o krzyż, wojen w Afganistanie i wszystkich tych smutków "prawdziwego" świata. Jednocześnie całkiem blisko miałam dostęp do bieżącej, ciepłej wody i posiłki 3 razy dziennie, więc to nie był znowu żaden survival. Było idealnie, nawet te żuczki gnojarki toczące na ziemi swoje kule mi nie przeszkadzały.


Zawsze bałam się lasu i tej przestrzeni dookoła. Bałam się, to chyba jasne, bo nie znam, nie wiem, jak się zachować, nie wiem, co na mne tam czyha. Czy to nie idiotyczne, że w dobie takiego postępu naukowego my, ludzie XXI wieku, boimy się tego, co naturalne? W tych swoich badaniach przyrody tak bardzo się od niej oddaliliśmy, że zwykły chrząszcz może nas przestraszyć na śmierć?


Było mi idealnie - w lesie, z "dziką" przyrodą, z moimi przyjaciółmi, z przyjemną pogodą (okazuje się, że deszcz nas nie zabija!). Myślę, że potrzebowałam tego wyjazdu, by podsumować zeszłych 6 miesięcy i jakoś je zamknąć.


I odkrycie - harcerstwo znowu mnie zaskakuje i stawia przede mną wyzwania. Albo to ja wrzuciłam na luz albo się coś w mojej drużynie pozmieniało. Hurra!


I spent the last 10 days in the woods. I mean the place full of trees and other nice plants but without noisy people, hot-dog stands and all-embracing techno music around you. I spent the last 10 days in the woods with no clue of civilisation - no Internet, no electricity, no Cross war, no Afghanistan war and no other saddies of the "real" world. Meanwhile, I had an access to (warm) running water and 3 meals a day, so it wasn't that survival. It was just perfect - I even made friends with those little beetles pushing their shitty balls ahead.

I had always been scared of the wood and all that free space around. I was scared because I hadn't known it, I hadn't known how to behave and how to survive with those unknown creatures. Isn't that cretinous that having developed natural sciences in such degree we are more afraid of nature than we used to be? I our research we departed from it so much that even the most common beetle makes us frightened to death.
It was ideal - in the woods with all nature around me, with my friends and nice weather (it turned out that rain doesn't kill us!). I think I needed such an expedition to sum up the last 6 months and close that period.

And a discovery - scouting again gives me opportunities to develop my character and skills and again is challenging to me. Either I've become free and easy or somet
hing has changed in my scout team. Hoorray!


A teraz ruszam na podbój... Polski. Do zobaczenia za 10 dni!
And now I'm going to conquer... Poland. See you soon!

1 komentarz:

  1. Coś Ci tu ostatnio pisałam, a teraz okazuje się, że zniknęło. Ach.

    OdpowiedzUsuń