czwartek, 29 lipca 2010

Reasons for loving Mallorca

Unfortunately, I was translating this blog for about an hour and my computer blew out. Sorry, people, there will be no translation this time:* but as you can imagine, the post is about my Mallorca experience so be happy with me, looking at the pics [more] :)

Cześć, wy wszyscy!
Właśnie wróciłam z Majorki, gdzie pojechałam z rodziną. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że do Hiszpanii żywię specjalne uczucia i każdy kolejny wyjazd tam to dla mnie niezwykłe przeżycie. To był mój trzeci raz na tej wyspie (i, niestety, turystycznie chyba ostatni na najbliższych kilka dekad) i tak, nadal kocham ją tak samo. Nim udowodnię, że można w nieskończoność nie nudzić się, chciałabym przedstawić bohaterów tej historyjki (będzie rodzinnie):

Kami, moja siostra, lat 12, wspaniała osóbka, ma mnóstwo zainteresowań i w ogóle jest cool. Artystyczna dusza, tańczy hip-hop, gra na flecie, z niczego potrafi stworzyć dzieło. Słowem: zazdrośćcie.

Rodzicki. Oboje niezwykle cierpliwi, choć czasami to zręcznie ukrywają. Mama w poprzednim wcieleniu była kotem, jest skrajnie indywidualistyczna i niezależna, a jeśli ma do wyboru zdobywanie szczytów dachu świata i leżenie na przyhotelnym leżaczku, na pewno wybierze to drugie. Tatuch w poprzednim wcieleniu pewnie był mnichem Szaolin, który jest spokojny i pogodny, ale wewnątrz koncentruje energię potrzebną do wskoczenia na wspomniany dach świata.
===========================================================
no, to do rzeczy....
POWODY DLA KTÓRYCH MOŻNA ZAKOCHAĆ SIĘ W MAJORCE

1. MIASTECZKA.

Tak, zdecydowanie kocham przemierzać wąskie uliczki małych, hiszpańskich (a więc i majorkańskich) miasteczek. Kocham to, że są one tak wspaniale harmonijne, nie ma chaosu architektonicznego, domki tworzą spójną i logiczną całość. Miasta dbają o to, by wszystkie budynki pasowały do siebie - i nie chodzi tu tylko o budynki, ale też o drzwi, kafelki, doniczki i żaluzje. Nie ma żadnych praw regulujących to - jest to jedna z oczywistości, aksjomat.

2. FIESTA


Hiszpanie, a w szczególności ci z małych miasteczek czy zapomnianych regionów, kochają fiesty i przykładają się do nich całym sercem. Pretekstem do fiesty może być cokolwiek - jakaś data z historii, święto kościelne, dni miasta... słowem - wydaje mi się, że gdyby tylko zaplecze finansowe na to pozwoliłoby, Hiszpanie trwaliby w ciągłej imprezie.

I to jest cudowne - miasta przystrojone, mieszkańcy tańczą na ulicach - i nie są pijani, a taniec to nie dzikie pogo - można posłuchać lokalnych artystów i spróbować

3. POJAZDY



No, zdecydowanie skutery (a wiecie, że to mój ulubiony środek transportu), ale też rowery i jakieś pokrzywione, powyginane i podrasowane auta. Hiszpanie jeżdżą jak wariaci, na zakrętach zapominając o sile odśrodkowej, jedna ręka na kierownicy, druga trzyma telefon, a jednak wypadków wielu nie ma. Ale z drugiej strony - dla nich to nie problem, zaparkować samochód na środku ulicy, bo akurat nie było wolnych miejsc wkoło, a się człowiek na obiad śpieszy. Gdy zatrąbisz, wychodzi z domu z widelcem i mówi, że spoko, ale za 15 minut, bo właśnie coś wsuwa z rodziną. No i czekasz.

4. RELIGIA

Mówi się, że Polska ze swoim imponującym wynikiem 98% wierzących to drugi co do religijności kraj w Europie. Pierwszym, oczywiście, jest Hiszpania. Różnica jest za to ogromna. Drzwi hiszpańskich domów opatrzone są wizerunkiem Matki Boskiej, Jezusa czy jakiegoś lokalnego świętego, w mury domów wbite kafelki przedstawiające lokalne cudy, scenki biblijne czy drogę krzyżową, a ludzie z okien wywieszają nie flagi, nie płachty z ulubionymi zespołami rockowymi, a z ulubionymi świętymi. Hurra!


Nie jestem jakoś szczególnie religijna, ale zawsze doceniam ludzi, którzy religię - którąkolwiek - przeżywają i potrafią się jej poświęcić. W końcu każda religia, jeśli nie traktowana ortodoksyjnie i radykalnie, stawia sobie za cel najwyższy dobro.

5. PRZYRODA
Majorka to piękne tereny, widoki i bardzo dobrze zachowane pomniki przyrody, które wyglądają jak wycięte z horroru. Pogarbione, pokrzywione drzewa zapierają dech w piersiach, jeśli tylko weźmie się pod uwagę ich wiek. No, poza tym - na Majorce spokojnie spotkasz kozicę górską, kicającą gdzieś ponad Twoją głową.

6. WIDOKI


Jest to miejsce, gdzie fakt przeplatania się cywilizacji z naturą nie drażni ani oczu ani natury. Wspaniale zagospodarowane tereny, dbałość o każdy szczególik, a przy tym naturalna zieloność, różnorodność i potęga gór. A ja staję na takiej górze i się wzruszam.

7. WSZYSTKIE WSCHODY I ZACHODY SŁOŃCA

Kocham chmury (zresztą nawet słowo "obłoczek" to moje ulubione słowo w języku polskim), kocham niebo i jego kolory. Na Majorce niebo i chmurzyska są szczególne. Zazwyczaj grube, zwaliste, przytłaczające. Słońce za to mocne i złociste. Daje to niesamowite możliwości do zdjęć, które zawstydzają nawet Photoshopa.

8. JEDZENIE


... tu chyba nie potrzebujemy komentarza ;)


... nata montada (bita śmietana) to chyba dobre wyjaśnienie dla opływowych kształtów Hiszpanek... :)
========================================================

-1 NIEMCY

niestety, w tym roku Majorka mnie ciut-ciut rozczarowała. To pewnie dlatego, że zatrzymaliśmy się w obrzydliwej, hałaśliwej części stolicy, pełną niemieckich barów, niemieckiego piwa i niemieckiej muzyki. Otoczenie zwaliśmy pieszczotliwie Schinkenstrasse.
===========================================================

Tak czy inaczej, wyjazd podobał mi się bardzo, wypoczęłam i teraz to jestem pełna energii. Myślę, że ludzie mają wszczepione takie malutkie kondensatory energii słonecznej, która utrzymuje nas przy życiu. A może to tylko ja. Tak czy inaczej - słońce działa na mnie kojąco.


Buzi. Bissou. Beso.
więcej zdjęć tu :)

2 komentarze:

  1. Zgłodniałem widząc fotki. Z owoców najbardziej lubię krewetki

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny post Sylwia, piękne przedstawienie bohaterów wyjazdu;))).

    OdpowiedzUsuń