niedziela, 18 lipca 2010

Krim krim krim

Wracam do pisania po polsku, hurra. Może na razie będzie dwujęzycznie, może tylko czasem - zobaczymy.
I've decided to switch into Polish again - maybe this blog will be bilingual but maybe it'll again be "only" Polish, we'll see.

W każdym razie - niespodzianka! Zupełnie niespodziewanie, ni stąd ni zowąd, w mojej małej mieścinie pojawili się pierwsi erasmusowi goście.
Anyway, surprise-surprise! Totally unplanned, from nowhere, in my sweet-cute-little town some Erasmus guests appeared,

Dwie niestrudzone poszukiwaczki przygód, w tym jedna moja osobista Koreanka, przybyły z parogodzinnym spóźnieniem, wiezione ogromną ciężarówą przez nie-anglojęzycznego kierowcę. Ich podróż trwała 11 godzin, siedziały w 6 autach, a jechały z Frankfurtu (tego dalej, nie graniczącego z Polską). Ciekawostka.

Two adamant wanderers (out of who one is my personal Korean roommate) arrived with a few-hour delay. Their journey started in Frankfurt (not the one close to Poland boarder!), took 11 hours which my friends spent in 6 different cars. The last one - a big truck - was driven by a guy who didn't spoke English or German at all.

Następnego dnia, z samego rana, pojechałyśmy na wycieczkę rowerową. Nie jestem wielką fanką tego sposobu przemieszczania się - mam za słabą kondycję, prawdopodobnie - jednak w towarzystwie Eunji i Steffi, wszystkie problemy zniknęły. Co więcej, Eunji nie umiała jeździć na rowerze, a Steffi jechała na źle ustawionych przerzutkach (co odkryła dopiero w drodze powrotnej).

In the morning we decided to go biking around my village. As you know, I'm not a big fan of biking but with a good company everything gets easier. What's more - Eunji doesn't have a thing for bikes, so I was not the weakest one (no, no, you are not the weakest one, Eunji, we are equal:P). The funny story was about Steffi's gears - they were not matched so that she had to put much more effort into going forward. Fortunately, she discovered it - but only a few kilometers to my house!

To zabawne, jak nagle potrafię dostrzec w typowych i "zwykłych" polskich krajobrazach piękno, oglądając je z obcokrajowcami. To, co ich zachwyca - złote pola, budynki, wszystko! - to to, na co zazwyczaj nie zwracam uwagi, przyzwyczajona do tej "normalności".

A nice discovery happened to me - the most ordinary landscapes, things, situations get so interesting when you encounter them with foreigners. The "normality" you usually don't pay any attention to turns into the unknown, which cries for being explored.



Dziewczyny, na szczęście, mają podobny gust do mnie, jeśli chodzi o zwiedzanie - stare kościoły, budynki, "prawdziwe" życie, wsie, ruiny - pycha!

Fortunately enough, the girls have the same taste as me if we're talking about travelling. All those old churches, villages, the "real" life, ruined buildings - yummi!



We wszystkich okolicznych wioskach dziewczyny robiły furorę - szczególnie Eunji, po której od razu da się poznać, że nie pochodzi stąd.

The girls were huge curiosity in all the surronding villages, people often stopped for a moment just to watch them. Especially Eunji with her visible foreignity was a huge "attraction" for the locals.




To, co zachwyca. Więcej zdjęć tu.

What amazes. More pics here.

Podczas całego pobytu moich gości, starałam się, by poczuły prawdziwą "polskość", więc również i jedzenie było tradycyjnie polskie. Steffi jest wege, nie je ani mięsa ani żadnych produktów związanych ze zwierzętami (produktów mlecznych i karmy dla psów:P), więc meine Mutter przygotowała gołąbki z mięsem sojowym :) fajnie-fajnie, dziewczyny zachwycone. Eunji nie mogła się nacieszyć nazwą dania.

I've tried really hard to give the girls a brief impression of "Polishness", so also the menu was so Polish that we barely could stand it:P Steffi is a vege-girl so we had to introduce some special options to our cuisine - we replaced animal meat with soi meat, which was ok, but I don't want to experience it again.


Następnego dnia zwiedziłyśmy miejsca, w których nawet moja siostra jeszcze nie była: Klępsk, Paradyż i Łagów. Jeśli chodzi o kościółek i seminarium, dziewczyny były zachwycone. Dla Eunji było to naprawdę zadziwiające, w jakim stanie i ilości są nasze kościoły - hurra!

We spent next day on visiting two towns with nice churches and one which used to belong to Knights of the Order of the Hospital of St John of Jerusalem. We planned to swim in the lake in the last .

Do Łagowa, prócz zobaczenia joannickiego miasteczka, pojechałyśmy z zamiarem wykąpania się w jeziorze. Mój pomysł został przywitany z wielkim entuzjazmem, jednak przykra rzeczywistość zrobiła swoje...



Jezioro jest, jak większość polskich jezior, przypuszczam, mocno oglonione, a dno jest bardzo "wciągające". Dla Eunji były nie do pomyślenia chodzenie po glonach, co chwilę łowiła jakiś i uważnie badała, a Steffi nie mogła wytrzymać, ilekroć dotknęła stopą dna. I jeszcze te rybki pływające dookoła...

... the girls couldn't stand the "quality" of typical Polish lake. It's too healthy, I mean. So much seaweed, the bottom is muddy and there are heaps of fish swimming somewhere around you all the time. Could you imagine that?! O-M-G!


Dlatego też dziewuchy szybko wybrały bezpieczny brzeg i nici z moich planów szalonego pływania:)

All in all, we ended up sunbathing on the bridge, which was so safe from any nature.. :)


Wieczorem szybko zorganizowane spotkanie z Karoliną, Asią i Olcią. Bardzo miły czas, trochę rzewnie mi było, bo tak jakoś beztrosko, erasmusowsko...

In the evening I quickly arranged a meeting with my friedns: Karolina, Asia and Ola. I had a whale of time but at the same time this blissfulness with English version of my friends made me missing my Erasmus time...


Rano niestrudzone podróżniczki wyruszyły w dalszą (niesprecyzowaną) podróż. Odwiedzą mojego kolegę we Wrocławiu, Maćka, gdzie pewnie spędzą jedną noc, a potem - może Bratysława, może Budapeszt, może Wiedeń... :)

Anyway, the following morning was a time to say goodbye. The girls set off to reach unprecised destinies. One is sure - they'll spend some time at my friend's, in Wrocław. Then - maybe Bratislava, maybe Vienna... :)

A jeśli o mnie chodzi - za 13 godzin rozpoczynam MOJĄ podróż. Życzcie mi szalonej zabawy, do zobaczenia za 9 dni, prawdopodobnie!

as for me - My journey is starting in 13 hours. Wish me luck. See you later, in 9 days, probably.

5 komentarzy:

  1. ładne ujęcia
    naprawdę ładne

    OdpowiedzUsuń
  2. :) jakże miło czytać to:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy wszyscy tak maja, ale jak weszlam rano na Twojego bloga to wersja angielska byla tylko dziwnymi, fioletowymi obrazkami. Teraz na komputerze w pracy wyglada to juz normalnie :)
    Przegladalam ostatnio Twoja Picasse i plakalam nad albumem z Krymu- bylam tam w tamtym roku i coraz czesciej mysle o tym, zeby pojechac znowu...
    I jestem baaaardzo ciekawa gdzie teraz pojechalas :))) Baw sie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  4. haha, ale mnie rozmazało :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Sylwia! Keep writing in English, please! I love your stories! See you soon!?!?

    OdpowiedzUsuń